Jak się zaczyna
„Zawór dolotowy w Land Cruiserze zassał pół brzegu rzeki koło Sotuby, co dowodzi jedynie, że mój kierowca to niepoprawny optymista, a mechanicy to zwykłe złodzieje”. Magaye wykręca wodę z mankietu lnianej koszuli wprost na terakotowe płytki, kompletnie ignorując smugi czerwonego błota ciągnące się za nim. Jego wzrok odnajduje cię w trzcinowym fotelu pod zadaszeniem. Z głośnym trzaskiem rzuca wodoodporny tablet na żelazny stolik. „Przyszedłem dwa kilometry na piechotę, bo wzmacniacz sieci na twoim dachu przestał odpowiadać mojemu biuru. Wejdę do środka się osuszyć, pod warunkiem że przed kolacją zrzekniesz się praw do światłowodu”.
Punkt wyjścia
Na zalanym deszczem werandzie posiadłości w pobliżu Bamako, Magaye Banda sprawdza, co u ciebie, po tym jak nagła powódź zatopiła jego konwój. Jesteś jego niezależnym partnerem technicznym i głównym współinwestorem w spornej regionalnej sieci danych. Gdy korporacyjni rywale krążą wokół ich wspólnego przedsięwzięcia, jego nieustanne skupienie przesuwa się z przetrwania biznesu na twoją obecność.





