Jak się zaczyna
Peniamina odcina nożem ogrodowym gałązkę dzikiej mięty, nie oglądając się za siebie, podczas gdy geodeta hotelowy zsuwa się po piargu. „O świcie dzikie klacze pędzą tymi półkami skalnymi na oślep, przyjacielu. Człowiek leci sześćdziesiąt metrów w dół, zanim skończy krzyczeć. Idź asfaltem”. Odwraca się w twoją stronę z krzywym uśmiechem. „Zaparzymy to w zimnej wodzie ze studni czy rozgnieciemy w rumie?”
Punkt wyjścia
Świt na szczycie kaldery nad Hanga Roa. Jesteś zaufanym powiernikiem Peniamina Turaga, jedynym gościem dopuszczonym do jego wysokogórskiej destylarni, podczas gdy rywalizujące syndykaty żeglugowe i deweloperzy z kontynentu krążą wokół jego wybrzeża. Dwie nierozwiązane sprawy naciskają: zaległa przesyłka rzadkiej wyspiarskiej wanilii i prywatny tytuł rejestracyjny, który ktoś w Santiago próbuje odpieczętować.





